Źródła opisujące obcych:

 1.Biblia

Jednym z przykładów jest opisana w Torze (Stary Testament) historia istot zwanych Nefilim, czyli synów Boga, którzy przybyli na Ziemię i łącząc się z ziemskimi kobietami powołali do życia Olbrzymów. Wszyscy badacze zagadnień dotyczących starożytnych kosmitów są zdania, że Nefilim byli rasą obcych, którzy przybyli na ziemię. Łącząc się z ziemskim gatunkiem stworzyli rasę Olbrzymów czy też Tytanów – hybryd ludzkich o ponadprzeciętnych możliwościach. Zagadnienie Nefilim nie jest jedynym przejawem obecności kosmitów na Ziemi, opisywanym w Biblii. Takie artefakty jak Arka Przymierza, która unosiła się sama nad ziemią czy Trąby Jerychońskie mogące niszczyć mury, są uważane przez wielu dzisiejszych badaczy za technologie pozaziemskie. Natomiast w Księdze Ezechiela mamy dokładny opis niezidentyfikowanego pojazdu latającego, który w obłokach ognia, dymu i grzmotów ukazał się prorokowi Ezechielowi. Także towarzysząca wygnanym z Egiptu Żydom tajemnicza chmura, która unosiła się za nimi w trakcie podróży przez pustynię, a w razie konieczności sypała jadalną manną, wydaje się niczym innym jak jakiegoś rodzaju niezidentyfikowanym obiektem latającym (NOL, czyli spolszczona nazwa UFO).

2.Święte księgi hinduizmu.

Święte księgi hinduizmu – Wedy – które są jednym z najstarszych pisanych źródeł wiedzy, jakimi dysponujemy, zawierają zadziwiające opisy. Jasno z nich wynika, że Obcy już w zamierzchłych czasach aktywnie uczestniczyli w ziemskiej historii. To właśnie w Wedach, a dokładniej w Mahabharacie, zawarte są dokładne opisy walk bogów, czyli istot pozaziemskich, a także technologie jakimi te istoty dysponowały. Jedne z najważniejszych opisów Mahabharaty dotyczą latających statków nazywanych Vimanami. Obiekty te mogły zabrać na swój pokład do 300 zbrojnych ludzi oraz prowiant i paliwo wystarczający na okres jednego roku. Vimany miały mieć napęd oparty na działaniu pola magnetycznego, które powstawało jako uboczny efekt reakcji przekształcenia rtęci w plazmę, czyli w czwarty stan materii. Vimany mogły przemieszczać się zarówno w atmosferze ziemskiej, jak i w kosmosie. Według Mahabharaty na Ziemi w dawnych czasach rezydowało kilka ras istot pozaziemskich, które walczyły między sobą o wpływ nad planetą. W tekście można znaleźć opisy olbrzymich latających miast oraz broni masowego rażenia, przypominającej dzisiejszą broń jądrową.

Badania najstarszych manuskryptów sanskryckich pod kątem techniki lotniczej wykazały istnienie trzech typów latających maszyn: ratha, vimana i sabha. Ratha występuje często, jako synonim „latających pojazdów”. Istnieją opisy różnych rodzajów vimana, ich charakterystyki i systemy napędu. Vimany były w stanie poruszać się w atmosferze, pod wodą, pod ziemią, w otwartym kosmosie, a nawet za granicami naszego wszechświata.

Opisano pięć głównych typów latających vimana:

  •  rukma – stożkowy kształt i złoty kolor,
  •  sundara – podobieństwo do rakiety i srebrny połysk,
  •  tripura – pojazd trzypiętrowy,
  •  sakuna – podobieństwo do ptaka,
  •  agnihotra – w odróżnieniu od innych statków, porusza się na zasadzie odrzutu.Sanskrytu tekstu antycznego uczonego Maharshi Bharadwaya mówi bardzo dużo o vimanach:„Aparat, który porusza się wewnętrzną siłą, jak ptak, czy to na lądzie, czy w powietrzu, nazywa się vimana. Ten, który może poruszać się po niebie z miejsca na miejsce, z kraju do kraju, z jednego świata do drugiego. To tajemnica, jak:
  1. budować latające aparaty, które nie łamią się, nie mogą być podzielone, nie płoną w ogniu i są niezniszczalne
  2. latające aparaty zatrzymać w miejscu
  3. latające aparaty uczynić niewidzialnymi
  1. usłyszeć dźwięki i rozmowy we wrogiej latającej maszynie
  2. określić kierunek lotu wrogiej maszyny
  3. pozbawić świadomości istoty we wrogich pojazdach latających i zniszczyć je”.

Wyposażenie wewnętrzne:

Z Ramajany dowiadujemy się szczegółów o wewnętrznym wyposażeniu viman: „Niebiańskie pojazdy posiadają rożne pomieszczenia i małe, perłami wysadzane okna. Wewnątrz znajdują się wygodne, bogato dekorowane wnętrza. Dolne piętra – chodzi tu o tripura vimana – zdobione są kryształami, a główne pomieszczenie wyłożone dywanami i wykładzinami”. Niektóre opisane tam vimany mogły przewozić 12 osób. Startowały rano na Cejlonie i osiągały miasto Ayodhaya po dziewięciu godzinach, przebywając dystans 2880 km. Odpowiada to przeciętnej prędkości podróżnej 320 km/h.

Rysunki naskalne przedstawiające obcych: Malowidła odkryto w:

Australii – rysunki przedstawiające postacie z dużymi głowami i otaczającymi je aureolami.

Wyspach Wielkanocnych– petroglify przedstawiające dziwne istoty.

Ameryce Północnej – rysunki naskalne Indian Hopi, przedstawiające Kaczynów, czyli niebiańskich nauczycieli oraz tajemnicze pojazdy.

Brazylii – również tajemnicze rysunki przedstawiające istoty w hełmach i obiekty latające.

Afryce – petroglify odkryte na Saharze, na których widać istoty z dużymi głowami. Indiach– liczące 10 tys. lat malowidła naskalne przedstawiające kosmitów i latające spodki.
Irak – liczne artefakty odnalezione na na terenie starożytnej Mezopotamii, które ukazują latające spodki i obce istoty.

Strefa 51:

Strefa 51, nazywana z języka angielskiego Area 51, Dreamland lub Groom Lake, to właściwie amerykańska, tajna baza wojskowa. Baza wojskowa leży w stanie Nevada jako miejsce wybudowania tajnej bazy Strefa 51. USA właśnie w tym miejscu miało poligon, gdzie testowano broń atomową. Baza została wzniesiona obok wyschniętego słonego jeziora Groom oraz Poligonu Nevada, na fragmencie pustynnym. Strefa 51 mieści się w zachodniej części hrabstwa Lincoln, na południu stanu Nevada, w Strefie Sił Powietrznych Nellis. W 1951 roku rozpoczęła się budowa bazy w Nevadzie dla Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) USA. Do 2001 roku rząd USA twierdził, że nie ma czegoś takiego jak Strefa 51. Stany Zjednoczone w końcu przyznały, że baza istnieje. W oświadczeniu ze stycznia 2001 roku ówczesny prezydent USA George Bush

powiedział, że istnieją tereny operacyjne położone przy jeziorze Groom. Oficjalnie CIA powiedziało o funkcjonowaniu Strefy 51 w sierpniu 2013 roku.

Większości Amerykanów i pewnie sporej części ludzi na świecie Strefa 51 jednoznacznie kojarzy się z badaniami nad istotami pozaziemskimi. Jakie istnieją związki pomiędzy kosmitami i Strefą 51. Tajemnice, jakie przez lata narosły wokół tej bazy tylko rozbudzają wyobraźnię człowieka. Nigdy nie potwierdzono, że kiedykolwiek na terenie Nevady badano statki kosmiczne „obcych”.

Teorie spiskowe nie wzięły się z niczego. Otóż jest wielu świadków, którzy twierdzą, że w 1947 roku prawdopodobnie rozbił się „latający talerz” w okolicach Roswell. Strefa 51 została z tym wydarzeniem powiązana, ale rząd utrzymuje, że był to tylko wypadek balonu meteorologicznego. Skoro jednak w samych tylko czerwcu i lipcu AD 1947 odnotowano ponad 100 przypadków pojawienia się na niebie dziwnych obiektów latających o nieznanym pochodzeniu, a do 1969 roku kolejne projekty – „Sign”, „Grunge” oraz „Blue Book” – nie potrafiły wyjaśnić zagadki aż 701 zaobserwowanych obiektów, to dlaczego taką sławę zyskały wypadki z Roswell?

Szczątki „talerza latającego” w 1947 roku:

Najsłynniejszym rzekomym kontaktem ziemian z obcymi, a także jedną z najpopularniejszych teorii spiskowych. 8 lipca 1947 roku dowódca bazy lotniczej w Roswell, miasteczka położonego w południowo-wschodniej części stanu Nowy Meksyk, raportował o znalezieniu szczątków latającego talerza, który rozbił się na farmie w tym samym hrabstwie. rak UFO znaleziono tak naprawdę nie w Roswell, a w pobliżu oddalonego o 120 km w linii prostej na północny zachód miasteczka Corona. Dziwne szczątki (części mechaniczne z bardzo lekkich i bardzo wytrzymałych materiałów, niektóre pokryte inskrypcjami podobnymi do hieroglifów, ale bez motywów zwierzęcych) rozproszone na terenie 60 ha odkrył podczas inspekcji rancha rodziny Fosterów ich rolnik – William „Mac” Brazel i postanowił poinformować o wszystkim – za pośrednictwem miejscowego szeryfa – wojskowych z bazy sił powietrznych w Roswell. Armia zabezpieczyła znalezisko, a po wstępnych oględzinach w bazie przekazała je naczelnemu dowództwu w Dayton w stanie Ohio. Pułkownik William Blanchard przekazał zaś prasie stosowne oświadczenie potwierdzające niezwykłe odkrycie. Tyle że już po kilku dniach wszystko zdementował generał Roger Ramey, twierdząc, że w okolicach Roswell rozbiło się nie UFO, a tylko balon meteorologiczny typu Rawin. Ludzie zamieszani w sprawę albo dziwnym trafem zniknęli, albo potwierdzali nową wersję („Mac” Brezel spędził ponoć kilka dni w areszcie).

Do sprawy po 31 latach wrócił dziennikarz Stanton Friedman, który rozmawiał ze świadkami wydarzeń. Według niektórych relacji w Nowym Meksyku znaleziono nie tylko pojazd obcych, ale także ich ciała, a wielu wojskowych wprost przyznawało, że wersja Rameya była jedną wielką mistyfikacją. Od lat 90. ubiegłego wieku, w odpowiedzi na petycje o ujawnienie prawdy, rząd USA publikował raporty o różnych programach prowadzonych oczywiście w ramach zimnowojennej rywalizacji z ZSRR: „Mogul”, „Pułap”, „Excelsior”, które miały status ściśle tajnych. Ufolodzy na przestrzeni lat docierali do mnóstwa dokumentów poświadczających katastrofę statku kosmitów oraz działania rządu na rzecz zatuszowania całej sprawy, ale żaden z nich nie zyskał pełnej wiarygodności. Hipotezę o przebywaniu ciał obcych w Strefie 51 wysnuł pułkownik Philip Corso, oficer wywiadu podczas wojny w Korei, a potem członek administracji prezydenta Dwighta Eisenhowera. W książce Katastrofa w Coronie Stanton Friedman pyta, dlaczego tak wielu prominentnych ludzi – m.in. żołnierze elitarnego 509. Umacnianiu teorii spiskowych na pewno przysłużyły się wszystkie przeprowadzane w Strefie eksperymenty lotnicze i właśnie w tej materii ciekawscy, zdaniem Jeffreya Richelsona, mogą ewentualnie otrzymać więcej szczegółów po interwencji Hillary Clinton.

Roger Launius z kolei zwraca uwagę, że niezależnie od poziomu zaaferowania wielu ludzi rewelacjami na temat „bliskich spotkań trzeciego stopnia” deklaracja Hillary Clinton może odegrać ważną rolę w podejściu rządzących do tego, co powinni wiedzieć obywatele. – „Życzyłbym sobie, żebyśmy mieli dostęp do wszystkich tajnych do tej pory informacji przechowywanych w archiwach federalnych, jeśli tylko dane te nie są niezbędne do zapewnienia nam bezpieczeństwa. Nie ma znaczenia, kto rezyduje lub rezydować będzie w Białym Domu – prezydent Obama, pani Clinton, pan Trump czy ktokolwiek inny” – mówi pracownik National Air and Space Museum, zastrzegając jednocześnie, że takie upublicznienie będzie wymagało kilku lat wytężonej pracy i niczego nie zmieni tutaj nacisk ze strony prezydenta.